Jednym z pytań, które słyszymy najczęściej, jest: przy tylu dostępnych na rynku wibratorach, dlaczego, u licha, zdecydowaliście się stworzyć Uno, zabawkę dla początkujących?
W Nancy naszą misją jest przełamywanie tabu i inicjowanie rozmów o kobiecej przyjemności seksualnej. Ale *pierwotnie wcale nie planowaliśmy* zakładać firmy produkującej wibratory. Wszystko zaczęło się od luźnej rozmowy przy kolacji o seksie i gadżetach erotycznych. Zrozumieliśmy, że ludzie mają różne podejście do przyjemności – niektórzy czują się z nią swobodnie, inni są ciekawi, a jeszcze inni mają mieszane uczucia. Chcieliśmy zbadać, dlaczego ludzie nie kupują zabawek erotycznych i czy czerpią z nich radość.

Bądźmy szczerymi – dla większości seks to temat delikatny, onieśmielający, a często i wstydliwy, a droga do przyjemności usiana jest przerażająco wyglądającymi dildami (wszystkie po 12-inches), nierealistycznymi oczekiwaniami i zwyczajnie fałszywymi informacjami. Aby zrozumieć problemy, z jakimi borykają się użytkownicy obecnych wibratorów, postanowiliśmy kupić najlepsze modele na rynku 🛍️🛍️, te z tysiącami pozytywnych opinii… i nie, nie testowaliśmy ich wszystkich na sobie. Zwróciliśmy się do naszych znajomych i zrekrutowaliśmy ich jako testerów zabawek erotycznych (tak, dobrze czytacie).
Chcesz przetestować zabawkę erotyczną?

Każdy członek zespołu miał za zadanie przeszukać swoje kręgi znajomych i znaleźć osoby, które: a. przyznają, że nigdy wcześniej nie używały zabawki erotycznej, oraz b. są otwarte na to, by ją wypróbować, a potem odpowiedzieć na nasze szczegółowe i bardzo osobiste pytania.
Nie wiemy, jakich macie znajomych, ale dla nas okazało się to doświadczeniem otwierającym oczy i wielkim testem naszych przyjaźni. (Chodzą słuchy, że jeden z członków naszego zespołu stracił znajomego lub dwóch przez „dziwną wiadomość na WhatsAppie o wibratorach”).
Po odrobinie namawiania, kuszenia i lekkich gróźb, zebraliśmy idealną grupę testerów. Każda odważna dusza otrzymała losowo przypisany wibrator i została poproszona o ocenę całego doświadczenia – od momentu rozpakowania, aż po, no wiecie, szczęśliwe zakończenie. Były chichoty, rumieńce wstydu i mnóstwo szczerych, niefiltrowanych opinii, ale co najważniejsze – odbyły się pouczające rozmowy. To było wyzwalające uczucie – móc w końcu porozmawiać o czymś tak uniwersalnym i ludzkim, a jednocześnie tak stygmatyzowanym.
„To jak włożenie sobie trzęsienia ziemi do pochwy” 🤯

Nie codziennie słyszy się, że niektóre wibratory przypominają bardziej klęskę żywiołową niż cudowną chwilę. Dzięki naszym brutalnie szczerym testerom, sesje z opiniami były przezabawne i szokujące zarazem. Zrozumieliśmy też, że wszystkie te kobiety były gotowe i ciekawe, by wypróbować zabawkę – brakowało im tylko impulsu lub pretekstu. Po niezliczonych sesjach grup fokusowych i długich nocach analizowania odpowiedzi, zaczęliśmy dostrzegać pewne trendy.
O mocy – większość zabawek jest o wieeele za mocna
50% uznało poziom wibracji za zbyt silny, opisując go jako „przesadę”, „silne wibracje nie były przyjemne” oraz „najmniejsza intensywność była już zbyt wysoka; to powinno być sprzedawane jako masażer do ramion”.
O rozpakowywaniu – opakowanie ma większe znaczenie, niż myśleliśmy:
„Czułam się, jakbym otwierała jakiś gadżet dla fanów technologii, a to nie jest uczucie, które chciałabym kojarzyć z kupowaniem zabawki erotycznej”. „Eleganckie opakowanie, ale mało zmysłowe, jakbym rozpakowywała Fitbit albo portfel kryptowalutowy…”. „Płócienny woreczek sprawia, że jest to trochę mniej seksowne. Można by go zastąpić miększym, gładszym materiałem”.
O trybach – postawcie na prostotę:
„Zbyt wiele ustawień wibracji do wyboru; przycisk też nie był łatwy do znalezienia”. „Przełączanie między poziomami intensywności to był koszmar”, „Potrzeba lepszego systemu przycisków, które łatwo się naciska”.
Podsumowując, kobiety chciały prostego, a zarazem wszechstronnego produktu, który pozwala na odkrywanie i dopasowuje się do ich unikalnych ciał. Pragnęły zabawki, która szanuje ich drogę do przyjemności, a nie popędza je do linii mety. Wszystkie te spostrzeżenia doprowadziły do sformułowania naszych trzech projektowych priorytetów:
- Wygląd ma znaczenie Powtarzam: wygląd ma znaczenie – bo nic tak nie gasi nastroju, jak wkładanie w swoje najbardziej intymne miejsca gigantycznego dilda przypominającego mackę ośmiornicy, które wydaje głośne dźwięki ssania kojarzące się z wentylatorem (ale hej, jeśli kręcą Cię ośmiornice, to Twoja sprawa).
- Zatrzęś swoim światem, ale nie jak podczas trzęsienia ziemi Choć wiele produktów na rynku obiecuje siłę i intensywność, zapominają one, że dla kobiet znacznie ważniejsza jest delikatna gra wstępna i powolne budowanie napięcia. Zbyt mocny start psuje moment. Odnotowaliśmy to i zbadaliśmy różne sposoby na zaprojektowanie delikatnych, mruczących wibracji.
- Postaw na prostotę Większość naszych testerek wolałaby skupić się na gorącej scenie ze strażakiem w swojej głowie, niż na tym, które przyciski w zabawce nacisnąć. Kluczem jest zaoferowanie czegoś, co pozwoli kobiecie pozostać w danej chwili, a nie ją z niej wyrywać.
I właśnie wtedy ekipa Nancy przysięgła wierność tym zasadom w dążeniu do przyjemności… Wkrótce zagłębimy się w zabawną debatę na temat wibratorów i odsłonimy najskrytsze sekrety z drogi Nancy do stworzenia Uno.
Zapisz się do naszego newslettera, aby jako pierwsza dowiadywać się o promocjach, nowościach i wskazówkach dotyczących przyjemności!
Podoba Ci się to, co widzisz? Rozpocznij swoją podróż ku miłości do samej siebie już dziś z własnym Uno tutaj.

Dodaj $12.00, aby otrzymać Darmowy prezent


